Chcę sobie zrobić tatuaż, co muszę wiedzieć? cz.1

Głęboko wierzę w to, że nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Z racji, że jestem posiadaczką 6 rysunków wykutych na stałe na ciele często odpowiadam na powtarzające się pytania. Czasem od znajomych, czasem od przechodniów. Postanowiłam więc zebrać w jednym miejscu pytania i odpowiedzi tak, by każdy mógł swobodnie zapoznać się z tematem. Masz więcej pytań? Wal śmiało.

Kiedy sobie zrobić tatuaż?

Jeśli pytasz mnie o wiek, to naprawdę uważam, że ukończenie magicznej (nic niezmieniającej) 18tki to serio odpowiedni cezus czasowy. Po pierwsze w większości salonów nikt nie wykona Ci tatuażu bez pisemnej zgody (lub obecności) rodzica, a po drugie ryzykujesz, i mówię to z pełną świadomością, noszeniem do końca życia mega obciachowego wzoru. Serio. Sama marzyłam o tatuażu od 18tki, ale finalnie pierwszy raz wydziarałam się mając 23 lata. I bardzo się cieszę, że poczekałam. Inaczej miałabym na sobie pewnie jakieś gwiazdeczki, kokardki czy inne bardzo mądre cytaty ala Paulo Coehlo rozciągnięte na całym przedramieniu. Od razu z miejsca przepraszam wszystkie dziewczyny z kokardkami, być może one dla Was coś znaczą i są nie tylko ozdobą. Ale dla mnie dziś nie miałyby żadnego znaczenia i pewnie zwyczajnie żałowałabym wyboru tego wzoru. Od pomysłu na długie i mądre sentencje drastycznie odciągnął mnie mój starszy kolega za studiów (posiadacz bodaj 8 znaków i tatuator) mówiąc, że mój pomysł jest głupi i siksowaty. Dzięki Ci za to o bucowany Rafale! Dziś wiem, że miałeś rację, co do mojego pomysłu.

Jeśli pytasz mnie o porę roku jaka najlepsza jest na wykonanie tatuażu to powiem Ci, że zima. A najlepiej czas między listopadem na marcem. Dlaczego? Ponieważ gojący się tatuaż bardzo swędzi. Jeśli dodatkowo dołączysz do tego temperaturę, swędzenie jest nie do wytrzymania. Ponadto, świeżo wykonany wzór musi być chroniony przed słońcem, by nie wyblakł. Najlepiej nawet przez pierwszy miesiąc. Trudno Ci będzie chronić się długimi spodniami czy koszulami w lipcu. Nie możesz się także na początku kąpać ani w basenie, ani długo trzymać skóry z wzorem w jeziorze, więc te komplikacje będą się mnożyć. Przez pierwszy tydzień tatuaż należy chronić folią, łatwiej będzie ją ukrywać pod swetrem czy dresami niż chodzić jak niewykończone dzieło sztuki :D

Jaki wybrać wzór na pierwszy tatuaż?

Pozwól, że pominę kwestię jaki wzór na pierwszy, bo uważam, że czy 1 czy 5 każdy musi przejść podstawowe kryteria. Przede wszystkim musisz przemyśleć co chcesz nosić na sobie do końca życia. Tak, sorry, że to brzmi tak patetycznie, ale musisz mieć tego świadomość. Ja jestem zwolennikiem robienia sobie wzorów, które coś dla mnie znaczą. Nie muszą to być od razu daty urodzin moich dzieci, czy imiona narzeczonych. Ale w każdym wzorze na moim ciele jest ukryte przesłanie dla mnie samej. Jakaś złota myśl, wspomnienie lub ważna wartość. Nie jestem za tym, by robić sobie coś „bo jest ładne i tyle”. Ale przecież ile osób, tyle gustów. Druga sprawa to styl w jakim chcesz mieć rysunek. Ja zdecydowałam się na wersję czarno białą i takie też są wszystkie moje tatuaże. Chciałam by do siebie pasowały i by tworzyły spójną całość. Nie przepadam za kolorowymi wzorami, ale to znowu tylko moje subiektywne zdanie i zależy od osoby. Pamiętaj jednak, że tatuowanie koloru bardzo boli, im jaśniejszy tym bardziej. Nie chcę Cię straszyć. Miej po prostu świadomość, że tak jest. Ja na jednym wzorze mam fragmenty białe i naprawdę to jest hardcore :D Pamiętaj, że każdy tatuator ma swój styl, grubość kreski, jakieś zawijasy, specyficzne ujęcie postaci czy geometrii, zanim się do niego zapiszesz to zobacz jakie prace wykonuje, by były one tak mroczne lub tak lekkie jak tego chcesz.

Czy możesz przyjść z gotowym wzorem?

Jasne, że tak. Zwykle odbywa się to w taki sposób, że przed wizytą w studiu jest kontakt mailowy lub facebookowy z osobą, która będzie Cię zdobić. Oczywiście, każdy tatuator lubi jeśli wybierzesz któryś z jego projektów, lub jeśli zdecydujesz się na opowiedzenie mu swojej wizji i narysowanie na tej podstawie projektu. Ja jednak wszystkie moje tatuaże mam „z neta” i nigdy nie było problemu z tym, że są to gotowe i skończone wzory. Pamiętaj, że jeśli chcesz mieć jakiś tatuaż, który spodobał Ci się w necie lub na kimś, to i tak musisz znaleźć ten wzór w postaci rysunku, inaczej ciężko będzie go przekalkować tak, by znalazł się na Twoim ciele.

W jakim miejscu zrobić sobie tatuaż?

Moim zdaniem podział jest prosty, na miejsca widoczne i niewidoczne. Ja mam 6 tatuaży: nadgarstek, kostka, udo, plecy i dwa na żebrach. Więc obiektywnie patrząc mam 2 w miejscu widocznym i 4 w niewidocznym. Oczywiście mówimy tu o takim klasycznym ubiorze. Bo w bikini widać wszystkie :D Dlatego pierwsza sprawa jaką trzeba rozważyć to kwestia czy chcesz by wzory były „na widoku” czy nie. Ale ważniejsze niż kwestia widoczności jest moim zdaniem miejsce, które po prostu będzie pasować do wzoru. Są takie rysunki, które np. nie zmieszczą się na bicepsie, a pięknie będą wyglądać na plecach. Lub takie, które znikną gdzieś na żebrach, ale ładnie umiejscowią się na nadgarstku. Wszystko jest kwestią Twojej (mam nadzieję) spójnej wizji. Pamiętaj, że tatuator zazwyczaj będzie chciał robić jak największy wzór, bo tak jest łatwiej i wg nich zazwyczaj ładniej. Nie daj się przekonać ponadto co sobie zaplanujesz. Jeśli wahasz się co do wielkości po prostu narysuj go sobie markerem :D A jeśli chcesz mieć w kilku miejscach, to też marker lub henna w dłoń i próbuj. Ja przed moim pierwszym tatuażem tak właśnie zrobiłam :)

Czy tatuaż boli?

Tak. Boli. Ale tu znowu wszystko jest relatywne. Po pierwsze miejsce. Moim zdaniem najbardziej boli tatuowanie okolicy stopy i wzdłuż kręgosłupa. A mniej bolą ręce, nogi i żebra. Ale to tylko moje zdanie, bo są osoby, mówiące, że stopy to jeszcze ok, a żebra to katorga. Wszystko zależy od tego czy masz grubą skórę i jak masz rozmieszczoną tkankę tłuszczową. Tam gdzie miękko boli mniej, tam, gdzie kość bardziej. Kolejna sprawa to wzór. Tatuaż robi się zazwyczaj w takiej kolejności: kontury (trochę boli), cieniowanie (baaardzo boli), kolor (trochę umierasz). Więc jeśli masz prosty wzór, np napis albo tylko kontur kwiatu, to nie będzie tak źle. Ostatnia sprawa to czas wykonywania. Jeśli tatuaż jest mały i prosty, jak np. mój klucz wiolinowy to zajmie tylko ok 15 minut, a jeśli wzór jest skomplikowany i duży jak moja sowa na udzie, to zajmuje ok 5 godzin. Wtedy to już nawet nie chodzi o to, że boli Cię noga, tylko po prostu czujesz osłabienie i zmęczenie. Plus tego bólu jest taki, że natychmiast znika, gdy odkłada się maszynkę. Więc są przerwy na nabieranie tuszu, które są zbawienne.

Do czego porównać ból?

Gdybym miała do czegoś porównać ból podczas tatuowania, to porównałabym go uczucia, gdy jeździ po Tobie 10 małych resoraków i mają w kółkach igiełki, które poruszają się na boki podczas, gdy kółka poruszają się przód tył. Mniej więcej coś takiego :D Straszne? Tatuaż jest dla odważnych! Dziewczyno! Jeśli mam porównywać tatuaż z bólem podczas okresu, to okres boli o wieeeele bardziej. Chłopaku! Nie wiem jak to jest dostać w jaja, więc nie umiem Ci do niczego porównać :D

Moje tatuaże (2 z 6):

Na nadgarstku mam klucz wiolinowy. Robiąc sobie w tym miejscu wzór pamiętaj o tym, że jest to miejsce widoczne. A robienie sobie wzoru, który przykryjesz zegarkiem czy bransoletką „w razie czego” mija się z celem. Tatuaż w tym miejscu mimo, że wygląda świetnie ma tendencje do rozlewnia się. Spróbuj sobie narysować coś cienkim markerem i zobaczysz jak drobne niteczki odchodzą od konturu. Dlatego też obiektywnie mówiąc, to miejsce nie jest polecane. Ponadto może się ścierać. Ja zdecydowałam się zrobić rysunek bliżej łokcia, czyli nie na samym zgięciu. I była to dobra decyzja, bo dzięki temu nie rozciąga się, nie rozlewa i nie ściera od rękawów :)

Na plecach mam piórko. Był to chyba najtrudniejszy do wytrzymania tatuaż, bo musiałam siedzieć okrakiem oparta o fotel biustem, więc sama pozycja już była niewygodna. Poza tym przyszłam jak amatorka (chociaż nią nie byłam) po prostu źle przygotowana to tatuowania. Nie wyspana, nie najedzona i jeszcze w trakcie okresu. Brak przygotowania to był mój ogromny błąd, przez co zemdlałam. Dlatego uważam, że robienie tatuażu na kręgosłupie to bardzo trudne i bolesne miejsce. Na szczęście trwało to nie aż tak długo, bo tylko 45 min. A dziś pięknie się prezentuje.

Koniec części 1. Na pewno będą jeszcze 2, a być może więcej, jeśli będziecie mieć do mnie pytania :D W drugiej części powiem Wam, czy wybrać studio czy dom, jaki jest koszt tatuażu oraz jak go odpowiednio pielęgnować :)

7 komentarzy

  1. a ja wlasnie ide sie dziabac 19 go czerwca (tatuazowe rozdziewiczanie) takze czekam na te kolejne czesci wpisu!!!

  2. Hmm moim zdaniem okres to pikuś przy tatułowaniu nogi?
    Mało tego gdybym wiedziała, że tak boli w życiu bym sobie tam nie tatuowała ptaszora. Dodam, że kolorowego? Gdy już to przeżyłam nic nie jest mi straszne??

  3. Daria, Twoje wierne fanki naprawdę wciąż czekają!! Mogłabyś napisać coś o pielęgnacji, co robić/czego nie robić przed i po sesji? Jak długo się goi, co z alkoholem (bo słyszałam ze nie można pić w jakimś okresie?) Generalnie jak go traktować potem, ile muszę owijać go folią etc?
    Z góry dziękuję!! :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.