Chcę sobie zrobić tatuaż, co muszę wiedzieć? cz.3

Po wielu praktycznych poradach dobrnęliśmy do tych pytań z kategorii bardziej nazwijmy to mentalnej ;) Czyli takich rozterek dotyczących zrobienia tatuażu i tych, gdy tatuaż już sobie z nami chodzi po świecie.

Jeśli masz ochotę zapoznać się z poprzednimi częściami, to by poczytać o wzorach, miejscach i bólu klikaj TU, a jeśli o kosztach, pielęgnacji i gojeniu to TUTAJ.

Co zrobić, gdy tatuaż, który mam już mi się nie podoba?

Ehh.. No i właśnie tu zamieniam się w konserwatywną starą babę i macham groźnie paluchem. Wiadomo, że wzór musisz przemyśleć, wiadomo, że nie robisz go pod wpływem chwili, wiadomo, że nie może to być imię tymczasowego kochanka, ani numer telefonu na taksówkę. No niby wiadomo, a jednak ludziom się zmienia. Umówmy się, że dla mojego spokoju nie był to napis „David forever” ani przywieziony z Majorki spontaniczny delfinek. Tylko powód jakiś większy i ważniejszy. Wówczas polecałabym cover, czyli przykrycie obecnego tatuażu. Pamiętaj, że cover zajmuje mniej więcej 3 razy więcej powierzchni, niż to co chcesz przykryć. Dlaczego? Dlatego, żeby artysta mógł ładnie wkomponować obecny brzydki wzór. Chyba, że jest możliwość nie tyle przykrycia „delfinka”, co dobudowanie do niego reszty. Ale to zdarza się rzadko. Wiem, że tatuatorzy nie lubią coverów, bo to poprawiania spieprzonej pracy, wiadomo :) Dlaczego tak mówię? Bo często cover nie jest na wzorze, który nam się znudził, ale na wzorze, który jest brzydki, bo pożydziliśmy kasy i „znajomy znajomego robił”. Oczywiście, jest opcja usunięcia laserowego rysunku, ale… widziałam kilka takich przypadków i zawsze wyglądało to źle i niełanie się goiło. Nie wiem czy trafiłam na takie przypadki czy to zasada. Ale skóra wygląda jak po poparzeniu. Dlatego do znudzenia będę powtarzać przemyśl wzór, przemyśl wzór!

Czy tatuaż blaknie, jak się zachowuje skóra po latach?

Tak, tatuaż blaknie. Ale nie jest to zauważalnie z dnia na dzień, raczej po kilku latach. Natomiast, ja uważam to za wielką jego zaletę, bo wtedy wiadomo, że ktoś go nosi od dłuższego czasu, a nie jest „świeżakiem”. Nie to, żeby bycie świeżakiem było złe! Ale on się wtapia w skórę. Integruje się z jej kolorem i inaczej wygląda na skórze opalonej, a inaczej zimą i ja to bardzo lubię. Do tego stopnia podoba mi się blaknięcie tatuażu, że podczas konsultacji przed pierwszą wizytą, chciałam by było one robione nie czarnym, a ciemno zielonym tuszem. Tatuatorka odwiodła mnie od tego pomysłu, mówiąc, że tak będzie drożej, bardziej boleśnie, a i tak z czasem ta ostra czerń się wypłucze. Idealnie!

Inna sprawa to kolor, a inna to kontury. Bardzo dobrze zrobiony tatuaż nie rozmywa się, nie rozpływa po ciele tylko pozostaje w ryzach. Po tym można poznać po latach dobre dzieło, że nadal wygląda elegancko i schludnie. Z tego miejsca po raz kolejny polecam studio Slayer w Lublinie.

Jak się zachowuje skóra na której jest tatuaż? Tak jak każde inne miejsce na ciele. Po wielu latach noszenia rysunku na stałe, zauważyłam tylko jedną drobną różnicę. Czasem, ale to dosłownie raz na rok robi się na tatuażu jakaś krostka z ropą. Zdarzyło mi się to dwa razy na udzie i po jednym razie na plecach i żebrach. To normalne, skóra w tym miejscu jest skłonna do podrażnień i może się to zdarzać. Ale nic innego nigdy mi się nie zdarzyło.

Czy osoby z tatuażem mają problem ze znalezieniem pracy?

Z mojego doświadczenia wynika, że nie. Nigdy nie byłam z tego powodu dyskryminowana, jednakże pracując zgodnie z zasadami dress codu moich 4 na 6 tatuaży codziennie było zakryte. Więc nie wiem, jak to się sprawdza w kwestii wytatuowanej szyi, dłoni czy twarzy. Domyślam się, że to zależy od rodzaju pracy i samego pracodawcy. Są zawody, w których nosisz zakryte ciało czy masz czy nie masz rysunków, więc nie ma to znaczenia. Ale wiem, że są takie firmy, które uważają posiadanie tatuaży za atut. Zazwyczaj te z branży mody, designu czy projektowania. Jeśli jednak wahasz się czy to może przeszkadzać – zapytaj. Ja zapytałam moją promotorkę, profesor zwyczajną Zakładu Myśli Politycznej, czy gdybym ubiegała się o posadę na Wydziale Politologii to czy dziara byłby podstawą do odrzucenia kandydatury. Odparła uprzejmie, że jeśli nie miałabym wypisanych w widocznym miejscu haseł faszystowskich lub rysunków fallistycznych, to nie miałoby to najmniejszego znaczenia.

Czy kiedykolwiek żałowałam zrobienia tatuażu?

Tak zdarzyło się to tylko raz. Kiedy bliska mi osoba znalazła się w szpitalu i potrzebna była krew, a ja nie mogłam jej oddać, bo mój tatuaż był zbyt świeży. Zbyt świeży, to znaczy, że upłynęło mniej niż pół roku od daty jego wykonania. Nie żałowałam jednak nigdy samego faktu, że mam ten tatuaż, tylko tego, że gdybym wiedziała, że krew będzie potrzebna zrobiłabym go wcześniej lub później. Ale przecież takich rzeczy nie da się w życiu przewidzieć. Możesz temu zapobiec, zawczasu oddając krew, na wszelki wypadek, by nie być potem w takiej sytuacji jak ja.

Czy tatuowanie uzależnia?

Tak. Ale jest to raczej zdrowie i normalne uczucie euforii towarzyszące robieniu nowego dzieła. Tylko w skrajnych przypadkach ludzie uzależniają się do tego stopnia, że tatuują sobie ponad 90% ciała. W świecie tych przeciętnych po prostu mieszanka zapachu tuszu, krwi, potu i maści sprawia przyjemność. No i możliwość bycia przyozdobionym na całe życie. Nie znam osoby, która ma dwa tatuaże i mówi, że na tym koniec. Albo się ma jeden tatuaż i nie chce się więcej, albo ma się ich kilka i ciągle się myśli o kolejnym. Ja kiedyś chciałam mieć 10 tatuaży, więc mam jeszcze 4 do obstawiania. Ale teraz jak mam 6 to też jest to dobre zestawienie. Dla mnie najważniejsze jest to, by wszystkie do siebie pasowały i coś dla mnie znaczyły. Czasami czekam też na impuls. Muszę zobaczyć wzór, w którym się zakocham i który, przez parę miesięcy nie wyjdzie mi z głowy. Tak, proces decyzyjny trwa u mnie kilka miesięcy :)

Czy tatuowanie może być terapeutyczne?

Tak, zdarza się, że posiadanie tatuażu leczy ludzi z kompleksów. Widziałam filmy dokumentalne, w których występują ludzie po operacjach z bardzo brzydkimi bliznami, po wypadkach lub przebytych chorobach, które odcisnęły piętno na ich ciele. Niektóre osoby decydują się na „zatatuowanie” tych miejsc. Bo jak sami twierdzą, skoro ludzie i tak gapią się na moją rękę, to niech się gapią na tatuaż, a nie bliznę. Myślę, że to dobre rozwiązanie, dla kogoś kto ma do siebie dystans i dzięki temu poczuje się bardziej komfortowo w swoim ciele :)

Moje tatuaże (2 z 6):

Na kostce mam wytatuowane baletki ze wstążkami. Wzór do dziś bardzo mi się podoba i uważam, że świetnie pasuje do tego miejsca na ciele. Natomiast ból był niesamowity, nie do wytrzymania, piekący i przeszywający całe nerwy. Najgorsze miejsce na świecie. Każdemu, kto się zastanawia nad zrobieniem dziary na stopie radzę, by to 5 razy przemyślał i zmniejszył maksymalnie wzór. Serio. Brrr. W tym miejscu także kiepsko się goni (tzn. długo), bo jednak musisz chodzić. Warto nogę trzymać w górze, by krew nie spływała i nie spowalniała gojenia. Masz łaskotki na stopach? To jest sto razy gorsze.

Na udzie mam wytatuowaną sowę. Mój piękny, groźny Edwin. Uwielbiam go, bo jest pięknie wykonany i naprawdę powoduje efekt woow. Tatuowanie go trwało 5 h i podzielone było na serie: kontur (spoko), cienowanie (słabo), kolor biały (masakra). Ale przeżyłam i prezentuje się świetnie. Pamiętacie fragment o zaciskaniu zębów? Tu się przydało. Goił się ładnie, ale strasznie swędział i każdy dotyk materiału powodował pobudzenie nerwów. Prawie dwa tygodnie chodziłam w luźnych dresach, ale na szczęście była zima, więc w miarę to wyglądało, no i słońce nie paliło. Najtrudniejsze było to, że przez 2 tygodnie nie mogłam trenować. W końcu to była tak naprawdę wielka rana. Ale w takich przypadkach trzeba sobie przetłumaczyć, że jak zrobię coś nie tak (pójdę na basen, trening, solarium) to jeśli mi się źle zagoi to zostanie źle już na zawsze. To motywuje by wytrzymać :D

To wszystkie pytania jakie przyszły mi do głowy i jakie pojawiły się od Was. Jeśli po przeczytaniu 3 części nasunie Ci się kolejne, daj znać, a uzupełnię! <3 Jak widzisz piszę szczerze, co i jak, więc i Ty wal śmiało!  

2 komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.