Efekt sztucznych rzęs bez sztucznych rzęs

Nie będę się rozwodzić nad plusami i minusami doczepianych rzęs. Są one właściwie oczywiste. Dlaczego na tak? Bo są wygodne i zawsze ładnie się wygląda. Minusy? Dla mnie cena i ta właśnie sztuczność, którą po prostu widać gołym okiem.

Oczywiście nie hejtuje tego, że dziewczyny stosują tę metodę upiększania się. Sama przecież bywam na solarce czy robię czasem hybrydy, więc bez hipokryzji. Ale czasami źle zrobione rzęsy wyglądają 300x gorzej niż nawet najtańszy tusz do rzęs, ba! Gorzej niż zero makijażu. Właśnie! Jak już wychodzę na taką pseudo obrończynie naturalnego looku to powinnam tu zaprezentować moją otwartą postawę dla stylu no make up.

Ogólnie mogłabym tak robić, bo nie mam problemu z wychodzeniem z domu bez makijażu. Dobra przyznam się, że mam po prostu wielkie oczy jak żaba i rzęsy czy pomalowane czy nie, nie zmieniają tego stanu. Natomiast problem jest inny, jestem naturalną polską blondynką. Co to oznacza? Latem moje włosy są w kolorze zboża przed żniwami, zimą przypominają zielone wodorosty, opalam się na raka i w ogóle nie widać mi rzęs. Bo są prawie przeźroczyste. A przecież są i to nawet długie, tylko ich nie widać.

Dlatego podzielą się z Tobą wieloletnim doświadczeniem, bo metodą prób i błędów udało mi się wypracować efekt ala sztuczne rzęsy, bez sztucznych rzęs. Sekret? Biała baza pod tusz + dwa różne tusze o innych szczoteczkach. No i istnieje też trzeci tusz, gdy potrzebuje efektu wow.

Drogo? Niekoniecznie. Baza Eveline to koszt 15 zł, tusz z krótką szczoteczką Oriflame ok 20 zł, tusz do podkręcenia koloru Goldenrose ok 20 zł, no i ostatni pogrubiający od Yves Rocher, normalnie w cenie ok. 70 zł, ale ja dostałam go gratis przy zakładaniu karty. Wcześniej korzystałam z Maybelline za 35 zł (gruby żółty) i też super dawał radę.
PS. Gdy skończy mi się ten pierwszy, już czeka w kolejce kolejny z super cienką szczoteczką silikonową za tam ta ram… 5 zł z firmy Yoko :D

Podsumowałaś na szybko koszt? Czy to więcej niż jednorazowa wizyta? Nie. I uwaga, najlepsze, ten zestaw starcza na kilka miesięcy ;)

O samym serum mogę powiedzieć tyle, że naprawdę działa. Stosuje go od wielu lat i uważam, że w widoczny sposób poprawia jakość rzęs. Przede wszystkim stają się sprężyste i nie łamią z byle okazji. A po drugie, banalnie, po prostu ten produkt jest dobrą bazą pod tusz, bo unosi je u nasady i dzięki temu nie trzeba od samej skóry machać szczoteczką z maskarą. Efekt? Zero brudnej powieki <3 Na zdjęciu poniżej masz porównanie szczoteczki używanej kilka miesięcy i nowiuteńkiej wyjętej prosto z pudełka.

A teraz słów kilka o tuszach. Nie jest to żadne lokowanie produktu, więc nie ma w tym ani odrobiny reklamy. Ale powiem Ci jedną złota zasadę, która u mnie sprawdza się wyśmienicie. Nie jest ważne jaki jest tusz, jakiej firmy, koloru czy w jakiej cenie. Liczy się tylko i wyłącznie szczoteczka i to w jaki sposób nią operujesz. Wiem, bo mam też tusz marki Chanel za kilka stówek i co… Nico. Szczoteczka do dupy i efekt też właśnie taki.

Dlatego, żeby uzyskać efekt taki jaki zaproponuje Ci poniżej potrzebujesz 3 rodzajów szczoteczek. Pierwsza ala grzebyczek, żeby rozczesać rzęsy po nałożeniu serum i żeby nadać im czarny kolor. Ta szczoteczka idealnie nadaje się do ujarzmienia dolnych rzęs. Następnie silikonowa szczoteczka z efektem podkręcającym, która też ładnie przyciemni oko, otworzy je. Dla efektu wow przyda się zwykła gruba szczoteczka z włosia o efekcie pogrubiającym. Ona fajnie przedłuży rzęsy. Każdą szczoteczką pociągnij ok 2 razy na oko. I gotowe!

Niektórzy rekomendują zygzakowaty ruch przy nakładaniu tuszu, a jaki jest Twój sposób?

Poniżej historyjka obrazkowa. Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie wiedziałam, że tak trudno jest zrobić selfika zarówno podkreślającego atuty i mankamenty urody :)

Powyżej efekt totalnie no make up :D

Po lewej z warstwą białej bazy, tutaj doskonale widać, że jednak mam rzęsy, tylko bez maskary ich totalnie nie można dostrzec ;) Zdjęcie po prawej to użyta szczoteczka pierwsza, czyli rozczesanie i nadanie koloru. Spokojnie efekt na „idę do sklepu” albo „siedzę w domu, ale chce mieć rzęsy” osiągnięty.

Zdjęcie po lewej zostało zrobione po użyciu maskary podkręcającej, czyli szczoteczki numer dwa. To taki makijaż codzienny, do pracy, albo na wyjście na miasto. A efekt wow gwarantuje szczoteczka pogrubiająca, jak widać wypełnia oko od nasady i wyraźnie podkreśla linię górnych rzęs. Można dodać kreskę, albo cienie i śmigać na wesele czy randeczkę.

Dodam jeszcze ostatnie zdjęcie, gdzie widać pomalowane drugie oko, dokładnie tą samą metodą, w tej samej kolejności. Musiałam je dodać, bo zwyczajnie na tamtych wyglądam jak pobita, nie? :D

To śmieszne, ale mózg ludzki jednak nie jest przyzwyczajony do urodowych anomalii i jednak najlepiej wygląda się na zdjęciach albo saute albo w pełnym makijażu. Myślicie, że moda na pomalowane jedno oko kiedyś do nas zawita? ;)

Daj znać czy mój wpis okazał się pomocny. Czy Ty też nie przedłużasz sobie rzęs i dlaczego tego nie robisz.

A jeśli korzystasz z tej metody to podziel się informacją co Cię do tego skłoniło. Wygoda? Efekt? Cena? :)

Wiesz.. ja też nie mówię, że się nigdy nie skuszę.. w końcu jestem kobietą i nigdy nie mówię nigdy, bo to przecież ryzykowne i przy moim charakterze jakże lekkomyślne. Buźka!

1 Komentarz

  1. Od jakiegoś czasu w ogóle się nie maluję i jest mi z tym super. Zanim do tego doszłam postanowiłam dokleić sobie rzęsy, zależało mi na naturalnym efekcie i udało mi się go osiagnać – znalazłam super babeczkę, która mi to zrobiła i chodzę już do Niej od jakiegoś czasu. Oczywiście osoby, które wiedzą, że mam krótkie swoje rzęsy (przy małych oczach to dramat) od razu zauważają różnicę. Nie mniej jednak zawsze od nich słyszę, że wyglądają jak naturalne. I właśnie od pierwszej aplikacji rzęs skończyłam się malować i jestem szczęśliwą kobietą! :D Teraz postanowiłam sobie zrobić przerwę od rzęs i też się nie maluję, bo mi się nie chce :) Raczej nie mam problemów z cerą, więc teraz twarz dzięki słońcu i tak wygląda całkiem nieźle :) Oczywiście masz rację, żeby rzęsy były dobrze zrobione trzeba znaleźć osobę, która zna się na rzeczy. Ja nie żałuję i na pewno jeszcze do Niej wrócę :)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.