Kilometry

Szkoda, że wszyscy których się kocha nie mogą mieszkać w jednym bloku, tak żeby przeskoczyć kilka schodów i być obok. Tak, żeby za kilka kroków móc pożyczyć szklankę cukru, mąki, nadziei na lepiej albo wiary w siebie. I mógłby być jeden domofon, bo przecież co za różnica czy pizza jedzie do Ciebie czy do mnie i tak zjemy ją razem. I listonosz nie musiałby tyle chodzić, bo połowę listów i tak masz ode mnie. Książki byśmy kupowały na spółę i na wspólnej półce przez mężów przybitej trzymały. A filmy wyświetlały na prześcieradle między balkonami i Mama by mogła popatrzeć i Brat. I w święta na strychu by stał stół wielki, a choinka na podwórzu… I byśmy śpiewali myjąc okna piosenki! Słyszysz to? Widzisz oczami duszy? A tak to pozostają nam tylko mieszkania w sercach, ciche pokoje, oby bez kurzu, i czasem ktoś zapuka, czasem listonosz, a czasem wiatr wspomnień. I jakoś tak więcej schodów niż kilka. Ah byłoby pięknie nie musieć swego serca dzielić na kilometry.

Posłuchaj jak czytam:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.