Między niebem a niebem

Między niebem a niebem
Bóg rozwiesza pranie
I chętnie przymierzam te koszule obce
W tej guzik nie taki a w tej kołnierzyk
Niektóre za ciasne i umorusane
Chłopskie

Między niebem a niebem
Wisi gruba lina
Rozkładam ręce i idę przed siebie
Bez asekuracji bo adrenalina
Pcha mnie do przodu
Jak liściem na wietrze

Między niebem a niebem
Jest pustawa przestrzeń
Którą raz wypełniam sobą aż po brzegi
A czasem zwyczajnie się w nią nie mieszczę
gdy zachodzi słońce
a mi giną piegi

 

Posłuchaj jak czytam:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.